O turystyce, podróżach i innych projektach, które popełniłem.
Robimy schody
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
-
Czasem rower trzeba znieść do piwnicy, na ten przykład na zimowy spoczynek. W tym celu "popełniłem" obłożenie schodów płytkami, które zostały po poprzednich projektach.
Oooo, schody! A ja myślałam, że to będzie o czymś rowerowym, a tu nagle budowa. Czy to oznacza, że trzeba umieć takie rzeczy robić samemu? Bo ja bym się bała, że wszystko się zawalí. Jak się w ogóle zaczyna od takiego projektu — trzeba mieć jakiś plan czy można sobie improwizować?
Ooo, schody? Myślałem, że tu będzie coś o rowerze, a tu nagle budowa. Natknąłem się na https://rowerowyhopel.blogspot.com/2020/01/robimy-schody.html i trochę mnie to zaskoczyło. Ja bym pewnie bał się, że coś źle zrobię, więc zastanawiam się, czy takie rzeczy ogarnia się z planem czy raczej na wyczucie.
W wyniku potrzeby patriotycznej, a było to gdzieś w okolicach 15 sierpnia, więc taka idea nie powinna w ogóle dziwić, narodził się pomysł przejechania Szlakiem Orła Białego, który przebiega w okolicach Augustowa w znaczącej części przez Puszczę Augustowską. Szlak został wyznaczony przez leśników, rozpoczyna swój bieg przy jeziorze Białym a konkretniej prawie na końcu ulicy Turystycznej przy skrzyżowaniu z szosą sejneńską. Jego długość to 80 km - tak podają źródła. Poprowadzony jest drogami szutrowymi począwszy od szerokich traktów, przez wąskie przecinkowe dróżki na ścieżkach leśnych kończąc. Asfaltu jak na lekarstwo. Takie klimaty lubię.
W końcu przyszedł czas na pierwsze wiosenne rozjeżdżenie. Trasa miała być krótka i niezbyt trudna. Wyszło jak zawsze - z niespodziankami. Przeglądając czeluście Internetu trafiłem na trasę Wołkuszanki w okolicach Lipska przebiegającą w dużej części po Puszczy Augustowskiej i wzdłuż bunkrów Linii Mołotowa. Jadę co mi tam! W trakcie przejazdu okazało się, że nie jest ona w żaden sposób znaczona w terenie. Nieoceniona okazała się dość dokładna mapa, choć przyznam, że po raz kolejny brakowało konkretnej, szczegółowej topograficznej, najlepiej wojskowej mapy. Dlatego też błądzenia nieco było i z deklarowanych 35,4 km wyszło ponad 42.
Oooo, schody! A ja myślałam, że to będzie o czymś rowerowym, a tu nagle budowa. Czy to oznacza, że trzeba umieć takie rzeczy robić samemu? Bo ja bym się bała, że wszystko się zawalí. Jak się w ogóle zaczyna od takiego projektu — trzeba mieć jakiś plan czy można sobie improwizować?
OdpowiedzUsuńOoo, schody? Myślałem, że tu będzie coś o rowerze, a tu nagle budowa. Natknąłem się na https://rowerowyhopel.blogspot.com/2020/01/robimy-schody.html i trochę mnie to zaskoczyło. Ja bym pewnie bał się, że coś źle zrobię, więc zastanawiam się, czy takie rzeczy ogarnia się z planem czy raczej na wyczucie.
OdpowiedzUsuń